Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Małgorzata Południak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Małgorzata Południak. Pokaż wszystkie posty

27 kwi 2011

"struktura pożegnań" - Małgorzata Południak




ciężarówki przechylają zakręty
w domu kobiety smażą kiełbasę z cebulą

dosypałabym majeranku
lubczyk twardnieje w trzewiach
czuję się jeszcze bardziej sierotą

zapytałam na wszelki wypadek
nie odpowiadaj
przecież gadanie do siebie
nawet z helem przy wdechu
nie śmieszy kiedy stopy parzą
a nie ma jeszcze lata

czuję ból gdy wołam
i nikt nie wie czyja to krew
drzwi trzasną zanim zdążę się odwrócić

zerwałam z nim znajomość
na przebudzenie

"wiem czym pachniesz" - Małgorzata Południak


siedzielibyśmy w ogrodzie
z winem które od lata zalegało
w pokoju za dużo pijesz
do wysuszonych zwierząt

nacieram się nagłymi wyjazdami
co kto komu powiedział
i spróbuj mi tego zabronić

w uliczkach cierpkie rozmowy
myślę o naszych pożegnaniach
pokonując drogę w górę
odgłos kuchennych związków

w labiryncie nad urwiskiem
właśnie ktoś nadchodzi
usiłuję przypomnieć sobie
odgłos noży o dno

--

29 wrz 2010

"Wiwisekcja - Małgorzata Południak




dałam się pokroić
pielęgniarki bezwładne palce odkładały na tacę
zegarek zatrzyma się na łokciu
albo spadnie na ramię

nic bardziej konkretnego nie przychodzi mi do głowy
przy żebrach nalały do kieliszków
nie są artystkami rany nie byłyby głębokie

nie chciałam iść do łóżka
zbyt zniszczona
po drugie pachniało ziemią

wino słodkie
co zaszło między nami
dałam się pokroić
za milczenie

myślałam piersiami
a kręgosłupem
krąg po kręgu na wodzie
puszczały niezliczone
relacje między ludźmi

13 lip 2010

"Norwegian Wood" - Małgorzata Południak



z Małgorzatą na trzecią usiadłam tuż przy kierowcy
żeby widoczność nie traciła jakości
okulary zawsze z filtrem
chociaż trudno się czyta

na wstępie sen jak zwykle szybszy niż lektor
w jedenastym rozdziale ślinianki wyszły z lasu
i po raz setny wargi gwałcił wyrazem rozmytym w ustach
a nie w dłoni

siostry jak w Balladynie a przecież nie mam sióstr
poczynają sobie prozaicznymi wygłupami
więc zgadzam się na diabły
horoskopem przecięte kratki
by dojść do sedna i nie ululać się po pierwszym sikaniu

żadna czarownica
morderczymi myślami nie czyni kata
pozostaje ćwiczenie pamięci

greckie aktorki jak melina
wbita w nozdrza
przeciska się i drąży hasło za hasłem

od naczyń liturgicznych
miejsce urodzenia w Żninie
i wartości chemicznych

tracę poczucie estetyki
przy monarsze
panujący szum skutecznie
leczy gencjaną
ściąga już Alinę do Genewy
chociaż patrzy w stronę Grabca

mogłabym tak wypisywać świat
góry przenosić gdzie popadnie
ale nie jestem wdową po kolejarzu
płacę za przejazd jak wszyscy

step by step
przebijam publiczność oklaskami

13 cze 2010

"dwoistość" - Małgorzata Południak




bujam się w oniriadzie
ze względu na osadzony dystans za uszami
sen między ścianą a dźwiękiem z gramofonu

gadamy do siebie
niewiadomo znowu kto kogo zabił
każesz mi milknąć a po chwili
przynosisz śniadanie do łóżka

szorstka nie tylko na łokciach
nie podejmę ścięcia drzewa
musiałabym natychmiast

dopiero rozgarnęłam gwiazdy
w epitafiach alfabetycznie
strugam głupią

"rozwiązanie nie z tego świata" - Małgorzata Południak



nie wiem kto jest słabszy
czy silniejszy rozpętał
burzę kwietniową

popieram kobiety bo są podobne do mnie
sprawiają że decyduję nie tylko o kolorze włosów
i skremowana nie będę udawać papieskich kremówek

Iłłakowiczówna ciągnie mnie do Czarnolasu
Urszulka miałaby szansę gdyby dr House
przyjął ją na oddział
a Małgorzata pijąc mleko z miodem
dręczyłaby omamy pokazami czary mary

sprawa jest poważniejsza
ani król ani prezydent
nie gwarantuje że zadziała na niego
urok osobisty
na pewno nienawiść do ludzi

spotkają się tylko
którym z ojców

4 cze 2010

"usypianie zmysłów z braku licencji na zabijanie" – Małgorzata Południak



sądziłam że scena z poranka nie powtórzy zdarzeń
z wczorajszego dnia palce wciąż bolą
przed otwarciem okna zakładam koszulę
na trawniku wylegują się nie tylko psy i koty

sąsiad z naprzeciwka oprowadza wycieczki
podobno jestem pająkiem z kreskówek
odgarnia włosy jakbym rzucała pajęczyny
nie tylko na muchy

wykrzykuje że syn mi jeszcze pokaże
a przecież krasnoludek nie krzywdzi kobiet
jednak na wątrobie wyrastają strajki
bezdomni i idioci z Brukseli

ciągle nie mam pozwolenia na broń

29 mar 2010

"wiśnia" - Małgorzata Południak




po dwudziestu godzinach
zdziera z oczu zdecydowane
rysy topnieją w bieli

dzień umarł w łydkach
pod ręką krew pulsuje
najwyższy czas

spłodzić sen
noc jest zbyt krótka
jutro przemieni się

w obłok pary
przelatując płuca
z każdym oddechem

z pewnością będzie
jej szukał myjąc zęby

--

25 mar 2010

"bezdomność "- Małgorzata Południak



gdybym nie miała domu
progi wytarte pasjansami
z głową gdzieś

pomiędzy dies irae
budzi gdziekolwiek

a wszystko przez politykę
czerwony mur
ulga tuż przed śmiercią

oderwana od ciężaru
w kolejnych miejscach postoju

25 sty 2010

"udawany orgazm prosto w oczy" - Małgorzata Południak




dorośli golą się niezależnie
ona mruczy jeszcze tam
on traci siły przed kominkiem

przyjemność sprawiają milcząc
chociaż krzyk pieściłby świadomie
altowy głos nieumalowanej twarzy

żyją bez ślubu szósty rok
ona o operze on rower i rower
nie przebierają w słowach

szpikuje jej świat wymuszonym śmiechem
kolejne minuty w łóżku bez rozgrzewki
doprowadzą elastyczną gumkę do czerwoności

mogłaby być ekspertem w dziedzinie seksu
ale za każdym razem kiedy ściąga majtki
zamyka się w sobie nie ma nikogo w zastępstwie

"angielskie pejzaże" - Małgorzata Południak

nieliczni przychodzą później

leżę gdzieś w polu
pod namiotem z kwiatów
nacierasz sobą nieme usta
jakbyśmy brali udział w wyścigu

ulotne echo w wielu głosach
daleko za plecami
schizofreniczne skrzeczenie
odrywa czas od ułożonych słów

szukam spokoju w innym miejscu
wśród drzew kilku naraz
sińce na nogach oblewam łzami
kim jestem

komu przeszkadza wymyślone istnienie
chciałabym być dwujęzyczna
zlizywać jednocześnie

z obrazów i dźwięków
marzę o lordzie
pulsują palce pod nimi postęp
wersy niepodporządkowane gazetom

--


* wiersz jest wrażeniem po koncercie muzyki kameralnej utworów Benjamina Brittena:Simple Symphony, Boisterous Bourree, Playful Pizzicato, Sentimental Saraband, Frolicsome Finale


11 sty 2010

"poddani wzajemnie podnoszą do ust miłość" - Małgorzata Południak




zakłada na siebie wełniany płaszcz z virgin wool
cały teatr z poszukiwaniem autonomii
zanika kiedy kupuje łóżko

wtargane przez niego na ósme piętro
charyzmaty przypisane matce i żonie kto silniejszy
nie utrudniają podawania herbaty w papierowych kubkach

nabiera wątpliwości czy z powodu spalonego
niegdyś stanika między nimi nie ma wspólnych celi
zajmując równoległe miejsce na materacu

"między kratą w oknie a ścianą bez drzwi" - Małgorzata Południak




wyczekując
podparta na łokciach ścierpłam w brzuchu
rzuciłabym wszystko
kilogramy nerwów

buzia w czekoladzie wróży obecność potwora
przechodzę mroźną zimę na drugim boku
narrator bombarduje przemoc w rodzinie

na obiad krewetki z czosnkiem
makaron al dente
wino od taty
tanio nie jest jadam dobrze

życzę sobie smacznego
wesołej zabawy miłego wieczoru

z listów pobieżnie łykam dobry humor
niezwykle utalentowany człowiek
pozostawia wnętrza domów
jakby były moje
tylko gdzie

13 gru 2009

"wyjdzie z użycia kiedy stado samodzielnie stanie na nogi " - Małgorzata Południak



pod ciężarem pączków
stulonych na wylocie łopatek
sączy kroplę

nie do kawy
łapczywie zliże jak sok z wiśni
rozbudzi drżącą skórę

za pierwszym razem zawróci w głowie
kolejne pozostaną wzdłuż kręgosłupa
jak mantry
gotowe do pieszczot

6 gru 2009

"gdzie leży granica ceny którą trzeba zapłacić" - Małgorzata Południak





znowu mnie dotykają
budzi jeden z drugim
jakby chcieli wyrwać

z szafy rozpięte koszule
sukienka bez oklasków
z metką mimo lata
ile przyszło mi zapłacić

rozciągnięta na łóżku
oddech ten sam
co u sąsiadki
oddalam skutecznie

twarze rozanielonych
nie wpadają w panikę
przeskakuje z jednej
na drugą jakby wiedział

ma prawo do ostatniego snu
krzyknął
opuść skalpel
przecież śmierdzi na wylot

"osobista partia w okresie secesji" - Małgorzata Południak




nigdy nie chciałam przemawiać publicznie
zdecydowanie najlepiej wypełniałam kąty
za szafą listy na plecach szyfrowane

zaczęły się schodzić pani w glanach
Mirka z dzielnicy z robótkami ręcznymi
mogłam śmiało obcym ludziom wyrzucać

karteczki z okna wodziły oczami
całe szczęście że nigdy nie używałam
niecenzuralnych słów
........................udało się najlepsze sztuki zachować dla siebie
w opozycji

19 paź 2009

"dopóki piłka skacze" - Małgorzata Południak




słońce zaciąga na zachód
nie szarpię poświaty oczekuję mroku
wydłużanie dnia to jak trzymanie głowy pod wodą
rezygnacja prowadzi donikąd

chwila jest jak ostatnia szansa
żyję po to aby patrzeć w niebo
stałam się tym kim jestem
pobudzam obrzydzenie i strach

pozostawione pestki łodyżki
ogołocone z miąższu słodycz
zrywam się by żyć prawdziwie
mieszkam na ziemi

nie jestem niewolnikiem byle czego

9 sie 2009

"Kofeina" - Malgorzata Południak



przypomniał rano w jaki sposób będzie mnie zabijał
wyznaczył zejście w piątek ciut po godzinie nieszporów
znowu piję kawę i siłą woli pragnę tradycyjnie a kogut
pieje aż na górze gwoździe rdzewieją codzienne czynności
więc nie musisz tłumaczyć trzech tomów Miłosza bardziej
zrozumiałam Kunderę zza opasłych powieści to jednak żart
choć ocet wypełnił płuca po zęby dawno nie było tak wesoło



21 cze 2009

"cedrowy krzyż" - Małgorzata Południak




ptak upojony whisky śpi,
mówię do niego: dotknij.
zalepia mi usta lodem.

nie mam nic z Joanny d'Arc,
nie musi przychylać nieba,
zauważać w drobiazgach.

ćwiczę,
ręce w górę, w dół.

montuję w sobie trumnę
na wszystkie zwłoki,
tkwią na dnie:

kobiety, dziewczęta bez twarzy,
nagie; upokorzone wykrzykują
to nie tak, to nie tak.

Zeskrobię je z siebie.

dumne oczy Anny
jedwabne włosy Marty
długie palce Magdy

29 kwi 2009

"Iluzjonista" - Małgorzata Południak



pozbawia mnie powietrza
żarłocznie wsłuchuje się w oddech
rozsadza myśli po zakamarkach
ugniecionego mózgu

spytana odpowiadam;
nikogo już nie poruszam
cicho, niepewna planów
powtarzam; żyj dalej

lubiłam krople po kropli
na moim czole, gdy
nadymał się i o dno,
krawędź po krawędzi ścigał

opuszczona z wytworem
własnych słów i tym, co zostało
zbieram kamienie na mur
nie ucieknę od jawy, żyję dalej.