10 lis 2013
"One" - Bogna Kurpiel
w zimnych pokojach
umierają stare kobiety
kukiełki o przymglonych oczach
dla których każdy dzień
tak podobny jest do nocy
czasem tylko majaczy się dom
majowy zapach bzów
i wianki wplecione we włosach
stare kobiety umierają
w zimnych pokojach
"Żółty odcień bieli" - Bogna Kurpiel
aby spłynąć z wystawy wprost
w ramiona potencjalnej ofiary
chleb stanie kością w gardle
a sól której zabraknie
zaściele łoże w sypialni
szpilka na dnie kieliszka
należycie dokończy dzieło
niebieskim pozostanie jak zwykle
- niewzruszone niebo
2 mar 2013
"Piasek przesypuje się w klepsydrze" - Bogna Kurpiel
z dnia na dzień
w środku zimy
dojrzewają dorodne brzoskwinie
nie pasujemy do siebie
- ja i to miasto
nad urwistym brzegiem
tutaj myśli uciekają
- pośpiesznie
a chwile w kroplach
deszczu jak w karafce
- zamknięte
nawet miłość pomyliła ulice
tylko pytam - czy
pamiętasz mnie jeszcze
piasek przesypuje się w klepsydrze
27 wrz 2012
"Rozmazana pocztowka z ..." - Bogna Kurpiel
a może mi się wydawało
to łzy za oknem mokły
za dnie bez ciebie
a noce gdzieś obok
wybrakowane w swym wymiarze
29 kwi 2012
"Jeszcze..." - Bogna Kurpiel
śnią mi się światła miasta
i męskie dłonie
27 kwi 2011
"Wielkie Mecyje!" - Bogna Kurpiel
Kiej drzewiej na Podhalu bywało, a i teroz bywa...
Na wiersycku Stasek z Poręby
pirwsy gwiozdkę obacy.
Do stołu bedziem siadać,
wszytkie ludziska: duze, małe i pokracy.
Wielkie mecyje, hej wielkie mecyje!
Jezusik nagusieńki
nam się narodzi!
A my w zgodzie bedziem
śpiwać i świenta łobchodzić!
Barscyk cyrwony w garckach się wazy,
pieroski z gzybami usy dostały.
Grule, kapusta i groch na wyndrowca będą cekały.
Gazda wpirw pacierze zmówi nabożnie,
Gaździna na sianecko złozy
bieluśkie łobrusy utkane na krośnie.
Dzieciska na podarki
z konta ciekawskie zyrkają.
Podłaźniczki w każdyj
chałupie z powały dyndają.
Pirwse - dobra nowina!
Jezuska drobna rencyna
nas pobłogosławi i caluśki świat.
Wielkie mecyje, hej wielkie mecyje!
Jasiek z Zagronia za skrzypki chyta
i dawaj pastorałki do ucha przygrywa!
Wesoła, wesoła nowina.
Na Północkę, na Pastereckę,
Boska wzywa Dziecina!
"Irracjonalność doskonała" - Bogna Kurpiel
i przyszła do mnie miłość
nieproszona, niechciana
wrześniami spełniona
ustami nabrzmiała
słów czułości pieszczota
lecz sen to był tylko
i tkwi teraz we mnie
w połowie - okrutna
w połowie - gorzkawa
14 kwi 2011
"świąteczne porządki" - Bogna Kurpiel
wiersze byle jakie źle doprasowane
zostawiam tylko mały
bilecik od starszej pani
dołączony do czekoladowych pralin
kupionych za ostatnie złotówki
resztę zabrały jej kochające wnuczki
i czyjeś miłe słowa
co z czasem wyblakły
straciły sens a może zgasły
tak obraz się zaciera
a fonia przygłuchła
nie nie chcę takiego zakończenia
10 kwi 2011
"Syzyf kobietą" - Bogna Kurpiel
deszcz siąpi za oknem
przyjaźnie kocurzo
pod pledem moknie łzami
na wieczność patrząc ponuro
stopy nie niosą
ręce zbyt słabe
a tu tyle kamieni
trzeba toczyć dalej
"Realistka" - Bogna Kurpiel
co jej potrzeba żeby się odkochać
czas - tak około roku
zdecydowanie seks z nieznajomym
by go opuścić o zmroku
i jeszcze trochę wierszy
a w nich achy i ochy
spalonych na samym końcu
gdy rozum powróci do głowy
25 mar 2011
"Saburau" - Bogna Kurpiel
w zwałach gruzu
trwoga złamana ciszą
ręce złożone w głuchą modlitwę
honor nakazuje - seppuku
u nas - zwolnienie wice
- "chłopca do bicia"
[...] zasnąć przysnąć mi - Bogna Kurpiel
zasnąć przysnąć mi
nie patrzeć w przeszłość
przyszłości próżno czekać
powoli widzieć
jak poeta we mnie umiera
jeszcze trochę kropli zostało
- brzasku i poświaty
może jeszcze zdążę
uprząść pierścień srebrnobiały
12 mar 2011
"A Słowo stało się ciałem" - Bogna Kurpiel
kapryśne w ręku rzeźbiarza
jak śliwa zmieniają koloryt
jak wierzba - pochylają w zadumie
czasem powstają o świcie
w pełni blasku dostają
powracam do nich po latach
kiedy owocem dojrzewają
9 mar 2011
"Klaustrofobia" - Bogna Kurpiel
nie wiem kiedy
a może już
przekroczyłam granicę
twierdząc iż ludzie
bezdomni - ci z wyboru
nie z zarządzenia losu
są prawdziwie szczęśliwi
bariera codzienności
fochy i rozkazy
obecność wszech panujących bossów
nadmierne przyciąganie ziemskie głupoty
buduje mur dla wolności
słowa i sumienia
nie znoszę ograniczeń w przestrzeni
20 lut 2011
"Sztuka malowania" - Bogna Kurpiel
pomalowała paznokcie na czerwono
rzadko to robi
czasem latem
nikt nie nauczył jej być kobietą
czuje się tylko
- człowiekiem
18 kwi 2010
***Na polskiej - Bogna Kurpiel
Na polskiej i rosyjskiej ziemi
szumią drzewa jednako.
Ptak zakwilił poranną modlitwę.
Pierwsze takty - Katyń.
Stewardesa, Żołnierz czy Prezydent
Człowiek, Człowiek ginie!
A deszcz w swym miłosierdziu
obmyje winy ojców
by synów w cierpieniu zjednoczyć.
4 sty 2010
" z patosem?" - Bogna Kurpiel
choć rolę Hioba dźwigać przyszło
już bez proszenia wniebowziętych
w konwulsjach słowa i myśli przyziemne
w poczet poetów zaliczą wyklętych
gdy czarnych dziur nadbagaż
w kosmicznych wszech wymiarach
zdejmą przepaski widzą ciemność
i śmierć i życie dla nich - na nic
"Do Poety" - Bogna Kurpiel
przeglądałeś się we mnie
jak w zwierciadle
poprawiając buty i krawat
/po co/ zerkałeś w głąb duszy
w podwójnych okularach patrzyłeś zuchwale
jak walczę zmieniając barwę
na niebo zbyt czarne
jakże dalekie od wzruszeń
Władysławowi Orkanowi - poświęcam.
13 wrz 2009
"Szczury" - Bogna Kurpiel
przebiegają w rynsztokach
chowają się w kanałach
żywią się resztkami ludzkich uczuć
siekaczami tną odpadłe kikuty
przeżuwając starannie powoli
na widok obnażonych serc
rozbiegają się z piskiem przypalonych opon
bądź atakują naprędce nie bacząc
W ziejących cuchnących ruderach
wija swe czarne gniazda rozdarte
ubłocone po szyję zgnilizną obłudy
koca się z prędkością powolnego światła
wchodzą na drabinę wszelkiej ułudy
w towarzystwie obmierzłego robactwa
uprawiają choreografii dystoniczną niemoc
między rozpadłymi ze smrodu tkankami
30.10.2007
29 lip 2009
"co roku" - Bogna Kurpiel
mam ławeczkę z widokiem na morze
muchy komary i osy
zastygają w oratorskiej pozie
orzeźwienie przychodzi z północy
"stukostrachy" wysłane już czyhają w domu
wypływają z wieczora neonowe obrazy
strzępy wierszy przebiegają po głowach
urywane rozmowy z nad piachu
kurtyną przysłonięte stopy
fale szemrzą miarowo
usypiane myśli bez grzechu