w języku, jak i w proksemice, przed intymnością,
poza gwałtem werbalnym istnieje obszar
na wyciągnięcie dłoni. jest za wcześnie
dla ciebie. dla mnie za późno na wyznania
w międzyczasie. spostrzegam dystans indywidualny,
to terytorium, w którym rządzi mowa-
trawa to tylko obietnice. w związku
słów terminy są już określone.
mogę złamać tabu,
zakrzywić przestrzeń-
to proste. zdania
będą podzielone i równoległe. patrz
na równoważniki: tutaj do mnie,
drogi. jest też czas. w nim kwestia i różnica
między nami. lepiej, żeby nie istniał(a).
16 sty 2011
"mamy jeszcze czas" - Tomasz Zawadzki
9 gru 2010
"Pasja" - Tomasz Zawadzki
Jeszcze tylko jedna przełęcz
i w dół. Po łańcuchach, możliwe że bezpieczniej.
Gdyby tak każde z osobna. Jednak
udzielą lekcji, jak podawać dłonie.
Zaciskają koniuszki na krawędziach,
skały kruszeją pod stopami.
Na pewno uda im się razem.
Zrzucić plecaki i odpocząć. Pod krzyżem
rozciągają się widoki przebytej drogi,
której końca...
Tak są bliscy jak i dalecy.
Ponoć wszystko mieli dopięte na ostatnią klamrę.
Miała iść przodem badając teren. Po nim widać zmęczenie.
Było zbyt późno, aby dostrzec grań.
Już wcześniej rozchodziły się ścieżki. On pomylił.
Tymczasem drogi.
13 lis 2010
"Z Porterem wyszło na opak" - Tomaz Zawadzki
języki nam poplątał wtedy
smak Portera
poczułam
twój deficyt na ustach
tymczasem
wiatr mnie pognał na zachód
11 wrz 2010
"Do zobaczenia" - Tomasz Zawadzki
/ słowa ułożone pod ścieżkę melodyczną 'Zegarmistrz światła'/
/link do melodii:
od zawsze mieszkam w Polanowie
najdalszym skrawku Twego nieba*
gdzie kiedyś było nie po drodze
a teraz innej drogi nie ma
przeszłość traktować jak kalendarz
wyrywać z niego stare karty*
dwóch pierwszych dekad nie pamiętać
tak chyba było by najłatwiej
lecz tak na dystans żyć się nie da
powracać trzeba w tamte strony
gdzie bez rozsiada się na drzewach
a świerszcz wygrywa song lipcowy
rzeka się wije wiatr zawiewa
powiernik słów szeptanych nocą
kłosami targa kręci w kniejach
by w końcu zagrać nam na nosach
***
zawsze mieszkałem w Polanowie
najdalszym skrawku Twego nieba
gdzie kiedyś było nie po drodze
a teraz innej drogi nie ma
rzeka się wije wiatr zawiewa
powiernik słów szeptanych nocą
kłosami targa kręci w kniejach
by w końcu zagrać nam na nosach
***
od zawsze mieszkam w Polanowie
najdalszym skrawku Twego nieba
gdzie kiedyś było nie po drodze
a teraz innej drogi nie ma
przeszłość traktować jak kalendarz
wyrywać z niego stare karty
dwóch pierwszych dekad nie pamiętać
tak chyba było by najłatwiej
***
lecz tak na dystans żyć się nie da
powracać trzeba w tamte strony
gdzie bez rozsiada się na drzewach
a świerszcz wygrywa song lipcowy
* Grzegorz Szafoni - "Dopust Pański"
12 lip 2010
"Myśli o klinie, czyli mgliste pojęcie o upojnym erotyku" - Tomasz Zawadzki
mgła na wyciągnięcie dłoni
rozlewa malibu
opadając odsłania krople
wina na brzegu kielicha
unosząc upaja oczy
widokiem sosny
23 maj 2010
"Wyspa tajemnic /na podst. filmu Martina Scorsese/" - Tomasz Zawadzki
szkielet nie może odejść
w bloku B zostały jeszcze buty
ludzie duchy
opętani lękiem
przykuci do miejsca
wypatrujący z nadzieją
jednej chwili poczytalności
pośród pozostałych złudzeń
V symfonia Mahlera
wywołuje napięcie
wstrząsające
obrazy kolejno wyławianych
odsłaniają listę nieobecności
światło latarni
(w)puszcza okiem
wwierca się w mózg
poddając lobotomii
17 kwi 2010
"Fair Play (z cyklu "krótkie prawdy o życiu") " - Tomasz Zawadzki
Nie chciałam ciebie znów zranić-
czysta z niej hipokryzja przemawia.
Gra między nimi trwa dalej.
"Na starość /anagram słowa w każdym wersie/ (z cyklu "Krótkie prawdy o życiu")" - Tomasz Zawadzki
Jest taka planeta, a na niej apelant,
esownik, który często wysnuwa wniosek:
moja karawela to barwna akwarela,
gdy twoja łajba jeno osiekłom, młokosie.
"Definicja (z cyklu" Krótkie prawdy o życiu") " - Tomasz Zawadzki
Obłuda- systemu zapora spamem zainfekowana,
bardziej zerowa niż jedynkowa wirtualna brama,
zamknięte dla realu drzwi,
za którymi kryjesz się prawdziwy ty.
18 mar 2010
"SEN OKO MAŻE" - Tomasz Zawadzki
Gdzieś jeszcze koło ucha komar cicho bzyka.
Natrętnie sen przy głowie ofiary kołuje.
Morfeusz okiennice zaczyna przymykać,
a brat jego Fantasos pejzaże maluje.
Przez chwilę jeszcze słyszę jak cichnie muzyka.
Ciało też chce przez moment oszukać naturę.
Moja dusza przywdziała sandały we skrzydła,
kadeceusz, petatos niosą już ją w górę.
Jak ten komar unoszę się teraz pod sufit,
pomimo że on szuka miejsca by lądować.
Hypnos ciągle nowe wyznacza azymuty,
matka Gaja wyrzekła się jak Fateona.
Nieruchomo tak czekam, aż krew wszystką złupi,
by po konsolacji w świetle się radować.
Zeus w moją stronę cisnął już pioruny.
Nić Ariadny zgubiona, widzę łódź Charona.
"SEN"
Morfeusz okiennice zaczyna przymykać,
a brat jego Fantasos pejzaże maluje.
Moja dusza przywdziała sandały we skrzydła,
kadeceusz, petatos niosą już ją w górę.
Hypnos ciągle nowe wyznacza azymuty,
matka Gaja wyrzekła się jak Fateona.
Zeus w moją stronę cisnął już pioruny.
Nić Ariadny zgubiona, widzę łódź Charona.
"O KOMARZE"
Gdzieś jeszcze koło ucha komar cicho bzyka.
Natrętnie sen przy głowie ofiary kołuje.
Przez chwilę jeszcze słyszę jak cichnie muzyka.
Ciało też chce przez moment oszukać naturę.
Jak ten komar unoszę się teraz pod sufit,
pomimo że on szuka miejsca by lądować.
Nieruchomo tak czekam, aż krew wszystką złupi,
by po konsolacji w świetle się radować.
31 sty 2010
"Jutrzenka" - Tomasz Zawadzki
Wcześniejszy piruet klepsydry
i chwilowa przerwa
zanim jedno z wielu ziaren ujrzy światło.
Wyrwany z idyllicznych objęć Morfeusza
myślę o ostatniej niedzieli października.
Szerzej otwarte oczy ukazują warkocz Bereniki,
więc odrzucam koncepcję Michaela Myersa.
Wenus przywita słońce.
24 sty 2010
"Zmierzch" - Tonasz Zawadzki
Smutna to pora dla tych dwojga w naturze,
gdy wiatr jemu liście nagle z korony zdejmuje
na jej twarz, choć młodą, słońcem wysuszoną.
Stoją.
On rozpostarty- mocno trzyma się przez lata,
ona trochę starsza- nie wie jak poczęta -
jest jego podporą, z którą zrósł się kiedyś.
On pęka,
gdy piorun go trafia nisko pod gałęzią,
tam gdzie kiedyś ktoś serce nożykiem wydziergał.
Padł u jej stóp. Spłonął.
Pozostał tylko pień, którego czasem niebo zrosi deszczem.
Lecz czas leczy rany, ...wolniej organiczne.
Teraz w sercach zima.
Dla niej przyjdzie wiosna, zakwitnie potomstwo
z żołędzia, którego zasadził w niej przed śmiercią.
4 sty 2010
"Z cicha pęk" - Tomasz Zawadzki
"Homogenizacja (gr. homogenes - jednorodny) polega na wytwarzaniu jednolitej mieszaniny z niemieszających się ze sobą w warunkach normalnych składników..., w homogenizatorach, w których produkt jest przeciskany przez wąskie szczeliny pod zwiększonym ciśnieniem."
źródło Wikipedia
Dźwięki amoralnej kakofonii mass mediów
zagłuszają poprawny moduł codzienności.
Jak niektóre, zwykle korne jednostki
regularnie wziernikując publikatory
szeptem wyrażam swoje weto wobec pędu.
U większości "per rectum" już nie wzbudza odrazy.
Wytłuszczonym czarnym drukiem czytam nagłówek:
Wynikiem rozwoju proktologii jest parcie na szkło
"Rozdrobnione poprzez homogenizację cząsteczki tłuszczu bez żadnych problemów przenikają do krwi, omijając proces trawienia"
cytat z art. "Podbij sobie cholesterol" Krzysztofa A.
1 gru 2009
"Letnie konstelacje narkopoety /wiersz dwustronny/" - Tomasz Zawadzki
W odmęt podążę za Wężem, gdy
siłę Herkulesa będę mieć w dłoni.
Modlę się o moce do Erato,
rozwijam na żaglu prota Lutnię.
Orzeł mnie przywita południowy,
Północny pożegnał Zeus- Łabędź.
Na dziobie Delfin za Charona...
W nieboskłon patrząc znów odpływam.
Chciałbym odnieść się do mojego wiersza "Nocne konstelacje narkopoety", po którym czuję się spełniony jako początkujący poeta. Bardzo wiele osób czytających próbuje błędnie przypisać słowo prot do greckiego imienia. Ja ostatnio staram się wpleść w swoje utwory postacie filmowe. Tak jest i w tym przypadku. Osoby, które się nie domyślą z jakiego filmu zapożyczyłem tą postać odsyłam na: http://pl.wikipedia.org/wiki/K-PAX, a na pewno zrozumieją czym staje się prot dla tego wiersza.