Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Izabela Paluch. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Izabela Paluch. Pokaż wszystkie posty

13 cze 2010

"Może ostatni…" - Izabela Paluch




Wbiła się w moją bladą twarz
Bezimienna
Ostra jak szkło
By wyssać tę ociupinę
Egoizmu
Utożsamiającego wśród tłumów
Zatruć moje szare oczy
Znam ją?
Czymże jest ta drzazga
Z cierpienia i śmierci?
Dlaczego ja?
Jest przecież wiele
Różowych policzków
We mnie się wbiło…podle
Rani…
Chcę żyć nie otwierając
Papierowych powiek
Bronie się Twoją miłością
Miotam bólu
Lodowe łzy
Zastygają w bezruchu
Ileż można…walczyć?
Po co budzić nowy dzień?
Leżę na białych płótnach
Codziennie chcąc wygrać życie
Ale wielka kumulacja
Znów padła obok
Codziennie czekam z głową
Wbitą w szybę mojego pragnienia
Słońce wesołe kiedyś jak psiak
Teraz igłą mi oczy przeszywa
Może ostatni raz zajaśniało dzisiaj
By ostatnią kroplą mozołu
Tę historię opisać…
Zanim zamknę wszystkie słowa
W zastygłym sercu…

1 cze 2010

"Zielono" - Izabela Paluch




Przymyka oczy jak szafiry
Zielono mi…
Nagle błysk rzeczywistości
Wydobywa ze słodkich oparów
Smukłe palce
Nauczyciela wertujące
Bezduszny dziennik pełen glonów
Moja męka…
Jak mała muszka
W pajęczynie
Próbuję zerwać
Sieć pytań
Oblepiających mój
Umysł…
Zielona jak
Szczypiorek na wiosnę
Zielone ściany…
Zielone paprocie…
Zielone jabłko
A w głowie zielona pustka

Nie potrafię… usunąć zieleni
Twoich oczu z mojego
Zielonego serduszka

19 maj 2010

"Rosa" - Izabela Paluch




Być kroplą rosy na łące życia
Otrząsać się co rano
Wsiąkać w ziemię przeznaczenia
Parować potem w ulotnej chwili
Wieczorem zmów ochładzać
I skraplać codziennością
Co rano nowe właściwości przyjmować
I nigdy nie być stałą…
Przeobrażać z płynu w leciutką parę
I znów na ziemię spadać śmiało
Nigdy nie tkwić w bezruchu
U mieć powiedzieć tak światu
Będą mówić
Że jesteś nikim
Mniej niż zero powiedzą
Jest tysiące takich jak Ty
Cała łąka…(nie tylko jedna)
Nie będą patrzeć wcale w twe
Szafirowe oczy…( niepowtarzalne)
I na ciebie (bo przecież nie ma kogoś
Takiego samego…)
Ale to tylko ułuda
Jak kropla wody
Ty jesteś życiem
Czymś najcenniejszym
Najdoskonalszym stworzeniem
Pyłkiem na niebieskim błękicie
Ale jakim?
Najzupełniej
Pospolicie
Wyjątkowym

12 maj 2010

Dziś i jutro

Okruchy szarego dnia
Wydobywają
Twarz
Z popiołu beznadziei
I rutyny ruchów
Codzienności
Dzień
Betonowy
Jak ściana szkoły
Nieruchomy
Nie potrafię rozbudzić
Chwili
Nie dane mi było
Śmiać się
Wcześniej i później
W lawinie złych spojrzeń
Gubić gorzkie oczy
Przychodzi
Wtedy kiedy niebo
Zrzuca krople
A serce twardnieje
Bo nikt nie rozwiąże
Ust jednym
Kocham