"Naszym dachem jest melodia gwiazd,
pod którymi tańczyłaś
tej pierwszej jesieni.
Zamknęliśmy je w złotych kręgach
i powiesiliśmy na sklepieniu
wszystkich dążeń i planów. "*
* Marek Olszewski-Dom banalny
wtedy nie wierzyłam
że cokolwiek może się spełnić
dni były deszczowe, a listopad
mglisty
dziś wiem
że każda tamta chwila
prowadziła mnie
do twoich zmarszczek, siwizny
i tego niepojętego ciepła
nauczyłam się
dorastać do ciebie
zasypiać równoważąc oddechy,
kiedy tańczyliśmy - gwiazdy pływały
wokół nas zazdrosne o te chwile
wspólnego planowania
zamknęłam oczy
i to nie może być sen
skoro nadal trzymasz moją rękę
a ja ubrana w twoje spojrzenia
płynę przez wieczność
uwierzyłam
że jesteśmy
1 mar 2009
Jesienność
Czyżby dorosłość?
dorosnę kiedyś
do melodii życia zanim
wyblaknie atrament dorosnę
do prawdziwej poezji
*
dorosłam.
i co z tego jeśli
mama nadal nie może
porozumieć się z ojcem
a mnie zamknęli oczy
na nieprawidłowości
kiedy zaczęłam
chodzić innymi drogami
nie chcieli żebym
uczyła się latać
dorosłam.
i po co
skoro nadal nie umiem
suszyć atramentowych ścian
podobno brak mi czasu na poezję
twierdzą znawcy
nie pytając nikogo o zdanie
a ja nie lubię się kłócić
dlatego znikam
między słowami
poezja wraca czasem
w przeżyciach bez świateł
rośnie w zakamarkach
mądrzejsza o każdy dzień
dorasta razem ze mną
*Niedorosłość nie boli
Paranoja
z tęsknoty powstałam
a cienie przeszłości obrócone wniwecz
zamienię w krew
nie pamiętam jak wygląda świat
przez dziurkę od klucza
nie kręci mi się w głowie
posadzka też inaczej skrzypi
nie jestem krzyżem
którego dźwignąć nie można
w pojedynkę
nie jestem koroną z cierni
połamaną schematami
nie jestem złotą klatką
zatrzymaj we mnie światło
dopóki nie zgasną życia
poprowadzę cię przez mosty
i kamienie
bezpiecznie
nie jestem prawdą
złudzeniem i życiem
a jestem odbiciem serca
w tafli jeziora i lustrem
jestem tęsknotą cierpieniem
i drogą którą wybrałeś
świadomie
pamiętam
że jestem w tobie-szczęśliwa