Jestem jak oderwany
Od korzeni pęd
Miotam się bezładnie
Usiłując znaleźć skrawek ziemi
Na którym mogłabym osiąść
Pragnę znaleźć
Swoje miejsce w życiu
Chcę zapuścić korzenie
I wydać nowe pędy
Lecz gdziekolwiek przysiądę
Nie ma dla mnie miejsca
Wiatr pcha mnie
Wciąż dalej i dalej
Próbując złamać i wykruszyć
To co ze mnie pozostało
Lecz wierzę ,że kiedyś
Odnajdę swoje źródło
Z którego popłynie ku mnie miłość
Znajdę swoją przystań
Do której zakotwiczę
A z moich korzeni
Wyrośnie nowy pęd
Przedłużając me życie na wieczność
2 sie 2009
"Zaduma" - Małgorzata Kędziorska
1 kwi 2009
"Słowa" - Małgorzata Kędziorska
Biorę do ręki książkę
I zapadam się w otchłań słów
Wir wyrazów wciąga mnie coraz głębiej
Otaczają mnie frazy
Pojedyncze słowa
Rozrzucone niczym sieć wokół Mnie
Staram sie złapać choc jedno
By nie spaść na dno
Chwytam powoli bezładną mieszaninę słów
I wyłaniam się na powierzchnię
Tworząc z tych oderwanych skrawków
Nowe słowa,nowe wersy
Układam je po kolei
Jak kostki domina
Gdy się przewrócą
Stworzą nowy wiersz
Bez Słów
Patrzysz na mnie
Lecz jakby przeze mnie
Mówię lecz słowa
Przelatują obok
I spadają w bezdenną otchłań
Nie mogąc doczekać sie odzewu
Twoja twarz lśni jak wypolerowane lustro
Nie odbija jednak emocji
Lecz jest jak czysta tafla
Pozbawiona powłoki
Milknę i wpatruję się
w twoje oblicze
Starając się wzbudzić
choćby cień emocji
Twe zimne oczy
wybijają rytm w moim sercu
Przenikając je tysiącami igieł
Trwamy tak w półistnieniu
Nie mówiąc -nie patrząc
Jak puste pozbawione ochrony drzewa
Których soki dawno wyschły
Nie mogąc znaleźć porozumienia
Nic łącząca nas kiedyś
pęka i rozpada się
Pozostawiająć dwoje obcych ludzi
na samotnych wyspach tęsknoty
18 lut 2009
Pytanie
Tańczę na linie
Jak marionetka
Obracam się w koło
Próbując odnaleźć siebie
Ale widzę tylko
Swoja sylwetkę
Na tle luster
Które szydzą i drwią
Nie pokazując mej twarzy
Lecz me uczucia
Zniekształcone odbicia
mych myśli i pragnień
Czy kiedyś odnajdę swą drogę
I na moście mych złudzeń
Zobaczę prawdziwą siebie !!!
Czy tez nadal będę
Bezwolna marionetką
kręcącą się w kółko
I zakładająca wciąż inne maski
Kryjąc twarz przed światem
Który nie rozumie mych pragnień?
Wspomnienie
Ostatni jesienny weekend
Od ludzi oddzieleni
Oddychamy razem z górami
I razem z deszczem płaczemy
Wspinamy się na skały
Zanurzamy w doliny
Wtapiamy się w krajobraz
Jedno jesteśmy z nimi
To nasza czarowna kraina
Do słońca wyciągamy dłonie
Odcisk duszy zostawiamy na szczytach
Wiatr nasze myśli goni
A wieczorem w górskiej samotni
W skrzypienie gontów wsłuchani
Grzejemy stopy przy ogniu
Inni a jednak ci sami
Włosy w twe dłonie wtulam
Uśmiech mi ciepły posyłasz
W ogień patrzymy wzajem
Bo w nim jest nasza siła
Milczymy bo po cóż słowa
Gdy razem być nam bezpiecznie
Góry są naszym domem
Do których tęsknimy wiecznie
27 sty 2009
Letni Bukiet
Całą sobą chłonę
Niczym gąbka wysuszona
Smak malin na połoninie
Szum wiatru słońca promień
Cichy plusk strumyków
I kląskanie ptaków
Urok letniej nocy
Cykad ciche granie
W sercu mym letnią Bieszczadzką
Wiązanką na zawsze pozostanie
Bieszczadzka noc
Gwiazdy na nocnym niebie
Niby jasne świeczki
Którymi drogę znaczą
Anioły Bieszczadzkie
Księżyc zza chmur się śmieje
Cienie rzucając bukom
A my złączeni ze sobą
W ciszy nocy stoimy
Upojeni tym pięknem
Do własnych serc pukamy
Znajdując w nich odpowiedź
Na pytania których nie znamy
25 sty 2009
Bieszczadzki Anioł
W na pół zmurszałych cerkwiach
przy skrzypiących drzwiach
Ołtarze czasu zębem nadgryzione
Siedzi smutny, zmartwiały
Ze zwisłymi skrzydły
Patrzy na nocne niebo
Bieszczadzką ciszą upojony
Czeka na ludzi odruch
Na szum połonin czeka
By ktoś zawołał pomóż!
BIESZCZADZKI ANIELE RATUJ
Boś ty tu Panem pierwszym
Ty cerkwie ze snu budzisz
Ty się opiekujesz turystami po cichu
Aniele z cerkwi wymarłej
Bez skrzydeł złożony na strychu
Moc
W morzu łez
roztopiona jak śnieg
w gwarze niewypowiedzianych słów
w smutku oczu spuszczonych,
które podnieść się nie dały
w niewypowiedzianych gestach
w nieśmiałym uśmiechu
tkwi zagubiona dusza
niepomna swych skrzydeł
które ukryte tkwią głęboko
czekając by móc się rozwinąć
i podnieść duszę udręczoną
ku światłu nieskończoności
trzeba im tylko jednego
kropli ludzkiej miłości
Tęsknota
Jestem aniołem
zrodzonym ze snów i tęsknot
niczym kokonem
owijam się szczelnie
moimi skrzydłami
wtulam twarz
w ciepło oddechu
muskam wargami
tętno bijącej kobiecości
A kiedy ból i tęsknota
przeszywają mnie na wskroś
biję skrzydłami
o upartą skorupę mojej nienawiści
i rozpływam się we łzach miłości