Z menu wybiera najdroższe dania
kochanek na pilota
często się zużywa
nie warto naprawiać
Na ubity plac
w wysokich obcasach
stawia się ochoczo
uzbrojona w notebooka
walczy wszystkim, co ma
dyplomem z Oxfordu
czerwoną szminką
media donoszą
że nadal wygrywa
W bocznej kieszonce
torebki od Prady
obok kart płatniczych
trzyma dwie łzy
estetycznie zafoliowane
1 mar 2010
Tryptyk o kobiecie "W bocznej kieszonce" Cz 3 - Emma Ernst
Tryptyk o kobiecie ,,Zatamować ogień” - Cz 2 - Emma Ernst
Matka ją nauczyła
kiedy wypada zemdleć
trzepotania rzęsami
uczyło ją życie
Teraz każdej nocy
zazdrości pokojówce
zalotów stangreta
fiszbiny sukni jej nie pozwoliły
schylić się tak nisko
znacznie wygodniej
spełniać obowiązek
Każdego ranka
wpycha ciało w gorset
tuzinem halek próbuje
zatamować ogień
Bielidło kryje erotyczne sny
i twarz tej, która nadchodzi
zgrabnie przeskakując stulecia
Tryptyk o kobiecie "Pierwotna" Cz 1 Emma Ernst
Prehistoryczni malarze
jej nie uwiecznili
w jaskiniach Lascaux
bo nie była pożywieniem
nie zasłużyła na portret
choć była jak zwierzę
gotowe sobie odgryźć ogon
żeby odzyskać wolność
Bezimienny odkrywca
by nie pogubić potomstwa
wymyśliła liczenie
od tego wszystko się zaczęło
Przemierzała równinę
ze skórą na biodrach
które kiedyś urodzą
jej najgorszego wroga –
cywilizację
9 paź 2009
,,Ten zapach” - Emma Ernst
Poganiam ze wszystkich sił
leniwe zwierzę czasu
nieprzeliczone stada minut
przeprawiam na drugi brzeg
Jak niewidoczny pyłek
strzepuję z ramienia dzień
cicho domykam drzwi
za odchodzącym Słońcem
Dziurkę od klucza
zatykam gwiazdą
na nocnym niebie sufitu
zapalam księżyce powolnych myśli
Ubrana w skórę
czekam
aż spłynie ciemność
i przyniesie ten zapach
,,Partia szachów - Emma Ernst
Pod baldachimem nocy
królowa snuje plany
by użyć berła do czegoś innego
niż odganianie much
W zaciszu gabinetu
król poprawia mankiety
między jednym telefonem a drugim
przelicza aktywa
chociaż do boju
może wysłać tylko serce
Goniec połamał skrzydła
klucz do skrzyni ze skarbem
o który miała toczyć się walka
wisi na gwoździu nad drzwiami
wahadłem się kiwa
od słowa do słowa
ode mnie do ciebie
od nocy do rana
Pod koniec partii staje się jasne -
wszyscy byliśmy pionkami
5 kwi 2009
"Papuga pożogi" - Emma Ernst
siedzę na grzbiecie tygrysa
sprężyste łapy tańczą pode mną
płyniemy w poprzek czasu
Mijam pustynie miałkich dni
nocne miasta białe od myśli
mglistych poranków doliny
kwiaty przydrożne schylają głowy
płoszę z nich zapach, motyle
Wyniosłość katedr
z których odlecieli bogowie
zostawiam za sobą
Zrzucam z ramion bazar życia
jak dziurawą pelerynę
Leci przede mną
papuga pożogi
skwar w dziobie niesie
1 kwi 2009
"Pocałunki" - Emma Ernst
Lubię
gdy z nieba
spadają gwiazdy
a każda ma kształt
jego ust
Ciepłe i lepkie
noszę na policzkach
we włosach
sieję dokoła blask
Całuje mój uśmiech
stopy
dłonie i brzuch
Kiedy pocałuje
moją duszę
19 mar 2009
Z papierosem w zębach
Najlepsi z was
do wiatrem podszytej kieszeni
zwiniętą pięść wciskają
trzymają w niej serce
i mówią sucho:
Siedź tam!
Udaj, że cię nie ma!
Milion kwiatów
własną krwią nabrzmiałych
wynoszą z kwiaciarni za rogiem
i wrzucają je do rzeki
Na przystankach
naszych myśli motylich
studiują mapy sennych miast
a gdy czerwony tramwaj nadjeżdża
wskakują do niego w biegu
i gnają na oślep
Stają w drzwiach zmarznięci
z pustym naręczem
rozwijają zmiętą pięść
miażdżą w zębach papierosa
by nie powiedzieć
kocham
Szeptałam nad ranem
Jest mnie dwie
lecz gdybyś odszedł
zostałoby mnie pół
Jest mnie dwie
bizantyjski przepych
barokowy nadmiar istnień
Jedna podlewa kwiaty
dyskretnie zasuwa firanki
słodka jak dżem poziomkowy
Druga budzi się nocą
zatapia zęby w twojej skórze
nie zna słowa litość
dłonią zbrojną w niecierpliwość
chwyta za serce
i nie chce puścić
mknie ognistym rydwanem
włosy rozwiane…
Obie kompletne
od stóp do głów
Jest mnie dwie
lecz gdybyś odszedł... – szeptałam nad ranem
Powiedział: zostanę
11 mar 2009
Ważką na kamieniu
Ona ciągle ucieka
czasem trzepot skrzydeł usłyszysz nagły
raptownego furkotu zryw
lub trawy syk
pod brzuchem jaszczurki
Chwytasz w siatkę
skrzydlatych myśli roje
Sidła zastawiasz
na płowe sarny oddechów
Wnikasz w jej zieleń
zasznurowaną rzęsami
chcesz się tam dopatrzyć duszy
W leśnych jeziorach rymów
złote rybki słów samotnych łowisz
i zamykasz w akwarium swojej głowy
Zarzucasz lasso
mustangom jej pragnień na szyję
Tygrys na polowaniu -
zawsze czujny i szybki
jak strzała w locie
nie widzisz
że przestała uciekać
ważką na kamieniu przysiadła
czeka…
4 mar 2009
Czysta kartka przede mną
Uchylam bramę skojarzeń
przez szczelinę
wylatuje ptak
gubiąc pióra
Zbieram wszystkie
i słowom przyprawiam
by je ubrać w lot białych jaskółek
Zegar wbija wskazówki
w nadgryzione jabłko czasu
dwanaście razy
Zadzieram głowę
gwiazdy nieruchome
przyszpilone blaskiem
do płótna nocy
Księżyc pęknięty
Czysta kartka przede mną
wirując
w zwolnionym tempie
pokrywa ją puch
Moja czerwień śpiewa
Wiatr już nadcicha pod drzewem
Żaglem złotym świecąc
przycumowana do tafli nieba
chwieje się łódź
Postać przybysza już widzę
Kamieni pod stopami
coraz głośniejszy
zbliża się chrzęst
Włosów związać nie zdążę
ani wygładzić sukienki
Ociera się o mnie solą
a pod perkalem
moja czerwień śpiewa
Mokre kwiaty rozkoszy
pocałunków wiklinowe kosze
przede mną postawił
skóry korzenny zapach
przywiózł mi w darze
Smak daktyli czuję w ustach
a moje prześcieradła
ciągle pachną
cynamonem