Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marcin Dydyna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marcin Dydyna. Pokaż wszystkie posty

5 lut 2010

"rysy naszych słów" - Marcin Dydyna



gdy wspólne dźwięki przeszywają noc
wyciskam wszystko
czego nie można wydusić w ciągu dnia
zlewam się z tłem
pogaszonych lamp

gubię czas
gdyby spojrzenia miały ostrza
przebiłbym nimi mrok

więc rozmawiamy
powinno być prościej powinno łagodzić
a wykręca coraz bardziej

łapią skurcze
jak wszystko co posiadło umiejętność umierania

29 sty 2010

"poeci Mołotowa" - Marcin Dydyna



są gotowi

wziąć sprawy we własne słowa
przybić metaforę
jak pieczęć

wyjść poza granice
podłożyć się na wstępie

z głową pełną łatwopalnych marzeń
rozerwać na wiersze

25 sty 2010

"ten dzień obudził się z ustami pod wodą" - Marcin Dydyna



i nadszedł świt
wyrywając drzewom włosy
seplenił o tym

że miłość jak wodorosty
trzyma dopóki płuca nie wypełnią się
ostatnim nie

"odkrywam twój brzuch po milimetrze" - Marcin Dydyna



wieczór powinien rozpinać się na życzenie
albo zrywać ubrania
zanim zdążymy wypowiedzieć

wchodzę
w zapach skóry napiętej jak horyzont
zgubiony oddech

jeszcze
niecierpliwie wpychane w przestrzeń
języka

11 sty 2010

"miłość skrada się od zawietrznej" - Marcin Dydyna




dawniej byłem zwykłym zjadaczem pragnień
gdy pierwszy raz zacisnęła mi na szyi pętlę
otworzyłem szeroko usta
zacząłem domyślać co niedopowiedziane

później było prościej
wplątywałem ją w siebie by na koniec
otwierać żyły

świty wcierałem w zapomnienie
o zmierzchu zapalałem świeczkę
ostrzyłem noże
wpadałem na nią jak ślepy
bez psa przewodnika co urwał się ze smyczy
za suką

próbowałem wielokrotnie
za każdym razem celniej
silniejsza po kolejnym cięciu
odradzała się w miejscu
gdzie ją mordowałem

4 sty 2010

"nauczeni bać za darmo" - Marcin Dydyna



idą
wytartymi dzielnicami
pokojowo urodzeni
z węgla i półwiecznej stali

idą
depcząc kwiaty za istnienie
pokojowo nauczeni
być kilofem i kamieniem

idą
ciągnąc gruzy pod butami
pokojowo rozgrzeszeni
przez historię chwiejnej flagi

idą
wznosząc w rękach złoty garniec
pokojowo nagrodzeni
za pogardę

17 gru 2009

"droga do domu" - Marcin Dydyna



zanim się odwrócisz wezmę żyletki
będę ściskał
aż śmierć powie pas

następnego dnia deszcz zmyje dowody
ulicę której nigdy nie było
na pożółkłej mapie pozoru

16 gru 2009

"księżyc pilnuje beztroskich gwiazd" - Marcin Dydyna



mrok wbił paznokcie szarpie na wszystkie strony
przypomina się ilekroć milknie księżyc

otwarty na najbardziej stromą przepaść
uwiązałem pętlę na której zawisła tęsknota
ktoś wykradł niebu gwiazdę


opowiadaj mi każdy ból
bo tylko wtedy życie ma sens
gdy cierpi się we dwoje

10 gru 2009

"z duchem czasu" - Marcin Dydyna




progi opery są zbyt strome
dla karła w czarnym podkoszulku
tutaj wymaga się starannie zawiązanych uśmiechów
białych kołnierzyków
sztywnych manier

w nowej poezji nie powtarza się słów ani wersów

nie powtarza się słów ani wersów
nie powtarza się marzeń –
nie powtarza się tych samych

błędów