Kawiarnia za rogiem,
pytasz o stolik,
grubawa pani wskazuje lokum.
Siadasz wygodnie,
mruczysz pod nosem,
to nie jest twoje ulubione miejsce.
Tłustawa lady podaje menu,
patrzysz zachłannie
na deser lodowy.
Zamawiasz puchar,
uprzejma pani
przynosi z dużą wisienką na środku.
Już masz go zjadać,
stoi przed tobą,
gdy nagle widzisz robala w wisience.
Obleśny potwór,
w zielonym stroju
patrzy i śmieje się z ciebie wyniośle.
Zielonym okiem łypie perfidnie,
zżera to wszystko
co miało być twoje.
Myślisz, że skończy,
zostawi ochłap,
lecz on pazernie pochłonie ją do cna.
Patrzysz jak wszystko
co było najlepsze,
ginie w czeluściach gardła robala.
Nic już nie podjesz,
wisienki już nie ma,
został ci tylko gorzki ogonek.
19 wrz 2009
„Twój deser” - Magdalena Rylska
13 wrz 2009
„Współczesne szczęście” - Magadlena Rylska
Skuta grubym lodem i przeżarta
smrodem, lodówka
w starej kamienicy.
Niby pojemna ale już
ciasna od nagromadzonej
martwej padliny.
Wyciekający tłuszcz
z każdej wnęki jak Twoje słowo
fałszywie się leje.
Bezowy torcik na środku stoi,
lepi się cukrem jak
wzrok zazdrośników.
Lukrowane postacie
z wyżartą twarzą szczęśliwie
trzymają pieniążek.
Paraliż szczęścia wdychamy
wszędzie jak w lodówce
ze starej kamienicy.
11 sie 2009
„Kto mówił?” - Magdalena Rylska
Mówiła, że niebo to władza i zaszczyty.
Mówiła, że niebo to pieniądz i niezależność.
Mówiła, że niebo to przywilej poniżania.
Mówiła, że niebo to rozkosz twego ciała.
Mówiła, że niebo to wiedza o wszechświecie.
Mówiła, że niebo to odpowiedź na pytanie.
Mówiła, że niebo to egzystencja w otchłaniach.
Mówiła, że niebo to radości w cierpieniach.
Zapomniała dodać, że piekło to niebo bez niej...
5 sie 2009
„Kto mówił?” - Magadlena Rylska
Mówiła, że niebo to władza i zaszczyty.
Mówiła, że niebo to pieniądz i niezależność.
Mówiła, że niebo to przywilej poniżania.
Mówiła, że niebo to rozkosz twego ciała.
Mówiła, że niebo to wiedza o wszechświecie.
Mówiła, że niebo to odpowiedź na pytanie.
Mówiła, że niebo to egzystencja w otchłaniach.
Mówiła, że niebo to radości w cierpieniach.
Zapomniała dodać, że piekło to niebo bez niej...
2 sie 2009
„Spóźniony deszcz” - Magdalena Rylska
Deszczu mój srebrny,
dzwoniłeś w me okno
chcąc się wprosić
na małą pogawędkę.
Historie prawiłeś,
smugami znaczyłeś myśli
pragnąc się wtopić
w zastygłą podświadomość.
Nie udało się,
nie Tobie, nie dziś,
nie próbuj już więcej...
ale może jutro?
4 lip 2009
„Życie” - Magdalena Rylska
Dzień po dniu, warkot budzika
doprowadza umysł do czystego szaleństwa.
Pierwszy łyk powietrza nowego poranka
wywołuje poczucie chęci błogiego lenistwa.
Chcesz jeszcze pływać w ciepłej pościeli,
snuć fantazje minionej nocy sierpniowej.
Jednak rozgrzany budzik nie pozwala
zagłębić się w Twojej wizji kolorowej.
Biegniesz jak co dzień po przeznaczenie,
mijając ludzi tak obcych boleśnie.
Brakuje tchu by tak biec dalej
marzyć już możesz tylko we śnie.
„Przymrużam oczy...” - Magdalena Rylska
Przymrużam oczy gdyż pragną cienia.
Wytarte obrazy męczą źrenice.
Niczym promienie letniego słońca
płonące w niebie wyraźnie bez końca.
Przymrużam oczy i widzę Ciebie.
Radość ogarnia me serce.
Niczym spłoszona łania uciekam
lecz w Twoją duszę mocno wnikam.
Przymrużam oczy bo czuję zapach.
Słodko wiruje wokół twarzy.
Już nie potrzebuję snu...
bo przecież jesteś w mym mirażu.
„Co dalej...?” - Magadalena Rylska
Mówisz coś do mnie....
Delicje na stole i herbata z cynamonem,
której wiesz, że nie lubię.
Cerata w kwiatki i tłuste serwetki,
w które wycieram swe dłonie.
Lepka podłoga i brudne szyby,
przez które patrzę codziennie.
Spalone zapałki i rozlany olej na szafce,
jak żółć, która wypala wnętrze.
I Twoje oczy jak te zapałki zgaszone,
smutne, zszarzałe, mówiące...
nie wiem co dalej...