Wychodzę z tej zabawy
Jednak nie dla mnie są przymuszone uśmiechy
i gładkie słowa co tną mi język jak żylety
Wiec żegnam was nie udawajcie żalu
Wychodzę z półmroku światła
muzyki co tworzy klimat i całą resztę
Nie żal mi smaku wina i jej pytających oczu
Pochłania mnie teraz przejrzystość mroku
Spowiadam się teraz ulicznym latarniom
Zaciskam z godnością przed przechodniami usta
Chociaż wyć mi się chce i krzyczeć
i karmiąc niepokój wyjść stąd wreszcie.
18 sty 2010
*** - Stan Wyspa
*** - Stan Wyspa
Czuję na stepie ciężar niebieskiego nieba jak w dzień stworzenia
Stepu błogostan rozsnuwa się przede mną i ucieka wciąż na boki
jakby gonił sam siebie w okrąg widnokręgu
a to tylko ja ścigam swe myśli jak spłoszone konie
Cisza w tym ruchu trwa jako jedyna tłumi gnące się trawy
szelest cieni chmur sunących ponad głowami niespokojny
I jestem szczęśliwy sam pośród pogoni widnokręgu
ciężkiego sufitu nieba który przygniata zielone trawy
7 sty 2010
"Czasem miewam egzystencjalny lęk" - Stan Wyspa
Czasem miewam egzystencjalny lęk
nerwicę utajoną w noce bezsenne
Gdy patrzę w wieczorne niebo pełne gwiazd
a widzę durszlak odwrócony dnem
za którym kryje się coś jakby wieczna biel
Gdy w płomieniu świecy widzę prześwit do innych sfer
jakby nóż tnący przestrzeni zwiewną materię
to boję się że i ja jestem prześwitem w inne głębie
Gdy patrzę tam gdzie oczy ma mój cień
boję się że to on żyje bardziej niż ja
i boleśnie odczuwam świat idei
Gdy w lustrze widzę swe oblicze niezmiennie na odwrót od lewej
to szukam w dziurach źrenic duszy swojej dna
a widzę czekającą na mnie czerń śmierci
Gdy zerkam w kieliszka pustego dno i leję wino na rany i lęki
to oparcia szukam w wirze czterech ścian rozsnutych we mgle
Kiedy mówię kocham i wiem że miłość nie niesie ukojenia
tylko niepokój czasem głuchy smutek odtrąconych rąk