Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Teresa Rudowicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Teresa Rudowicz. Pokaż wszystkie posty

1 paź 2010

"List do J." - Teresa Rudowicz



Kraków niczego nie zamknął, wtedy

miesza się z teraz, niedokończone

zagląda przez szparę – a jednak!


Skóra pachnie inaczej, próbujesz

zrozumieć. Zdjęta bauta nie oznacza


prawdy, z którą i tak się rozminiesz,

marne wylinki urosną do rangi odkryć,


uchwycisz kolejny trik – ciało jest iluzją.

28 sie 2010

"powiem, może usłyszysz." - Teresa Rudowicz



wciąż kocham twoje włosy
plotę nadzieję że kiedyś

była tu kawiarnia. jedyna w mieście
herbata z samowara ukradkiem

wymykałaś się każdego rana
to była nasza tajemnica

ukrywana przez lata zapowiedź
strachu: dźwięk tłuczonych butelek

nie uderza już z taką siłą gotowość
zmiany stanu skupienia myśli

kodują hasło: rezygnacja

7 sie 2010

"Psalm 128." - Teresa Rudowicz



Najdroższy,

myślisz, że sprzedawanie bielizny może być
sposobem na życie? Wstyd nie okalecza,
liczy się przetrwanie. Jakoś trzeba oswoić
strach, pisany innymi literami.

Mieliśmy być tu razem. Od wylotu dzieliły nas
godziny. Poszłam tylko do sklepu, po mięso
na chinkali (Giorgi je uwielbiał). Wspólny posiłek
przed skokiem w przepaść.

Podobno nie było ofiar. Czasem słyszę serce,
śnię, że mnie dotykasz, jak wtedy w Siginachi.
Mówią, że jestem piękna, mogę pozostać
szczepem winnym.

W tym roku Giorgi poszedłby do szkoły

"Halina Poświatowska trudzi się nad własnym umieraniem" - Teresa Rudowicz



przyjacielu,

trudno jest chorować w obcym języku
nauczyłam się słowa patience

jutro wyjmą mi serce może tutaj
noszą je po drugiej stronie

noc dokłada kolejne godziny
myślę o mamie w ciemności

łowię pochylony profil
szukam słów szytych na miarę

jeśli uspokoję oddech jeszcze
poddam się dłoniom

nad ranem umarła rosemarie
jej śmierć była młoda

i miała wielkie oczy

31 lip 2010

"tuż przed deszczem dobrze słychać pociągi." - Teresa Rudowicz



dźwięki dzieciństwa, szukanie podobnych
tropów, dzikich ogrodów, (moi synowie nie lubią mirabelek).

przynosiliśmy w liściach łopianu dojrzałe,
najlepiej smakowały w brzezinie przy cegielni,

wtedy powiedziałam o nas Ewie. latem
nauczyłam się pływać, na wyspie

nie mieszkają duchy. wiedziałbyś,
nadal patrzę w twoje okno.