Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Wiktoria Szperlik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Wiktoria Szperlik. Pokaż wszystkie posty

15 lip 2011

"nie bój się" - Katarzyna Wiktoria Szperlik


śmierć przychodzi tu w niebieskiej
sukience byłaby całkiem
ładna - mówisz - gdyby nie oczy
których nie miała
mógłbyś ją nawet pokochać
jak pieska bez ogona
i z kulawą nogą
wszak życie też bywa niedoskonałe

wiesz dobrze że gdy chwycisz
ją za bladą rękę zaprowadzi cię
tam gdzie nawet raki nie
zimują a sny malutkich dzieci
przybierają postać
panuje tam ogromny hałas
jak w poczekalni bo tam można
tylko czekać w zawieszeniu
pomiędzy życiem a życiem

nie bój się. tam wcale
a wcale nie jest strasznie
dzieci płaczą spocony facet
w podkoszulku pali fajkę za fajką
śmierć wchodzi i wychodzi
obrotowymi drzwiami
spieszy się wszak bilans
musi pozostać zachowany
w ciągu sekundy przychodzi
na świat troje dzieci
- trudno temu więc sprostać

to się rozumie samo przez się



"zerwane listki na betonie" - Katarzyna Wiktoria Szperlik


a gdybyś wiedział
że kraj lat twych
dziecinnych dawno
nie istnieje>

ta twoja mała ojczyzna
ten ogród i łąki
które żegnałeś ze łzą
wcześniej i później
nie płacząc

nie istnieje
już na żadnej mapie
drzewa o których
mawiałeś że są twoje
i znaczyłeś nimi
swe kolana
nie mają już korzeni
zalane asfaltem

a gdybyś wiedział
że już nie masz po co
tutaj przyjeżdżać
że tamta której
obiecałeś wiernie
wyszła już za mąż dawno

nawet te listki akacji
które ona zrywała
by wiedzieć czy kochasz
zwiędnięte w kolorze
ciemnozielonym
stopiły się z betonem

na wieczną pamiątkę


13 lip 2010

"uśpienie" - Katarzyna Wiktoria Szperlik



kukułko moja w zegarze
śpij słodko
i nie wychylaj swej
główki bo zmokniesz
deszczem się
zachłyśniesz
jak wolnością
oczy twe rozbłysną
na chwilę jak światła
samochodu

kukułko moja w zegarze
pachnącym mokrym drewnem
zaklinam cię byś
gdy świt miasto obudzi
słońca promieniami
odleciała tam gdzie
sny się ukrywają
wszystkie za dnia

kukułko moja w zegarze
póki uśpienie nasze trwa
śnij zadławiając się
siłą marzeń
pokochaj swe dzieci
porzucone kukułko
w twym poprzednim życiu
nim zaklęto cię
w metalową figurkę

rozdzierającym głosem
odczaruj swe zimne serce
płacz za zamkniętymi
drzwiczkami
kukułko

w zegarze zepsutym
zamknięta na wieki

"proste lekkie i przyjemne" - Katarzyna Wiktoria Szperlik



<- puk puk
- kto tam
- koniec
- jaki koniec
- świata>

uwaga uwaga
za chwilę poznamy
całą i tylko prawdę
jeden moment
i już

ostateczny rozrachunek
spowiedź z wszystkich snów
przed oczami milionów
za duże pieniądze
które można przeznaczyć
na przykład na rozwód

uwaga uwaga

prowadź tak intensywne życie
by konsumentom twoich grzechów
pojawiły się rumieńce
zakłopotania i lekkiej podniety

rób co chcesz
prawda jeszcze cię wyzwoli
dostaniesz swego boga
na spełnienie marzeń

poznaj życie proste i przyjemne
upij się słodyczą lekkiej waty
cukrowej landrynek i graj
w otwarte karty to nie żarty
już za

moment

przecież się obudzisz
i zostaniesz sam
z wyrzutami sumienia

uwierającymi duszę jak wbity
w opuszek palca paznokieć>

6 gru 2009

"sok z cytryny wybiela" - Katarzyna Wiktoria Szperlik





kilka kropel soku z cytryny
spierzchnięte usta twe zdobi.
próbujesz się uśmiechnąć
ale wychodzi bardziej kwaśno
niż słodko. anemicznie.

podajesz mu swą bladą
chudą rękę. idziesz ufnie
mrużąc oczy od słońca
bladego zimowym popołudniem.
pachniesz dziś cytrusami
niedojrzałymi jeszcze.

uśmiechasz się sennie.
wiesz że nim księżyc schowa się
za horyzontem znikniesz.
a rano wrócisz jeszcze bledsza

wykąpiesz się w soku z cytryny
to podobno wybiela

na policzkach nie ma ani
śladu piegów. stapiasz się
z prześcieradłem.

a może nie istniejesz.