14 paź 2012
"nie czas na odwilż" - Sylwia Strugała
nudziło się Bogu i aniołom
nudziło okropnie i wielce
a że dziurawy w niebie dach
więc biało wkoło
a mnie zamarzło serce
a w duszy strach
nie patrz w oczy tak odważnie
nie trzymaj dłoni kruchej
nie mów: "moja..."
bo zmarzniesz
na "kocham" nie nadstawiaj ucha
drżące wargi się boją
tobie śnią się maje
a mnie nie
zdejmij ze mnie usta
szepczesz: przyjdzie wiosna, lód odtaje
stopi śnieg...
stopi, a pod śniegiem pustka
Kategoria:
Sylwia Strugała
"niebo" - Sylwia Strugała
godziny więdną cicho
skurczone wieki bólu
nieznajome chwile
wstydzą się cierpienia
a ponad światem ciała
jest jeszcze jedno niebo
i tam nas nie ma...
Kategoria:
Sylwia Strugała
27 wrz 2012
"Rozmazana pocztowka z ..." - Bogna Kurpiel
czy padał deszcz
a może mi się wydawało
to łzy za oknem mokły
za dnie bez ciebie
a noce gdzieś obok
wybrakowane w swym wymiarze
a może mi się wydawało
to łzy za oknem mokły
za dnie bez ciebie
a noce gdzieś obok
wybrakowane w swym wymiarze
Kategoria:
Bogna Kurpiel
"Pływaj" - Małgorzata Zmarlak
Kiedy byłam mała
Ojciec wnosił mnie na barana do wody
Morze ciepłe i miękkie
Skrapiało chude stopy by szybciej rosły
Wtedy ojciec zrzucał mnie z ramion
Jak plecak po długiej podróży
- Teraz pływaj
I płynęłam
Papierowa łódka wycięta z najczystszej bieli
Origami z człowieka
Potem morze się kurczyło
Opadało
Jakby było liściem wykrzyczanym przez jesień
Dzisiaj znajomy głos
Woła przez ulicę
Więc biegnę jak kiedyś wyrzucając w górę ręce
Po piasku przemienionym w sól
Żadnego cudu nie było
Żółte kalosze rozchlapują kałużę
Miejscowy cyklop łypie dużym brudnym okiem
- Pływaj
Kategoria:
Małgorzata Zmarlak
"Partytura ulicy" - Małgorzata Zmarlak
Markowi, w podziękowaniu za inspirację
Gdybyś tylko widział
ciszej
Nawet po gazetę
Nigdy nie idziesz sam
Kobieta w piekarni na rogu zmiata z lady okruchy
Oczekiwania
Klucz jaskółek opada na pięciolinię
Batuta szlabanu ucisza roztańczone niebo
Zaczyna się koncert
Uwertura asfaltu nawijanego na koło
Kwintowe
Solo alarmu ćwierćnutującego wiatr
I Beethoven marki Siemens
Zabłąkany Bemol sąsiadów
Rozszczekuje świt
Tylko dlatego że nadszedł
Jeszcze złączone liście
W sennym nokturnie przeczuwają podróż
Z bagażem wiązki nerwów
Opadają na spóźnione ramię czerwonego płaszcza
Za którym za chwilę zamkną się drzwi
Oczywistego celu linii nr 15
Partytura ulicy
Fragmentarycznie doskonała
Jak miniatury Ravela
Unoszące się nad filiżanką porannej
Nieuwagi
Nawet po gazetę
Nigdy nie idziesz sam
Kobieta w piekarni na rogu zmiata z lady okruchy
Oczekiwania
Klucz jaskółek opada na pięciolinię
Batuta szlabanu ucisza roztańczone niebo
Zaczyna się koncert
Uwertura asfaltu nawijanego na koło
Kwintowe
Solo alarmu ćwierćnutującego wiatr
I Beethoven marki Siemens
Zabłąkany Bemol sąsiadów
Rozszczekuje świt
Tylko dlatego że nadszedł
Jeszcze złączone liście
W sennym nokturnie przeczuwają podróż
Z bagażem wiązki nerwów
Opadają na spóźnione ramię czerwonego płaszcza
Za którym za chwilę zamkną się drzwi
Oczywistego celu linii nr 15
Partytura ulicy
Fragmentarycznie doskonała
Jak miniatury Ravela
Unoszące się nad filiżanką porannej
Nieuwagi
Kategoria:
Małgorzata Zmarlak
***"był czas stawania" - Anna Nogaj
był czas stawiania
stopy na wodzie
wierciło się szczęście
jak wspominam
ono zawsze spływało znienacka
nie z tej strony co chciałam
gdzie czekały ramiona
zaczajone pod podszewką
łypało zielenią
teraz to woda
uczy się po mnie stąpać
pozwala sobie coraz śmielej
zalewa uszy i oczy
wycieram szybko
i tylko czasami odpływ
gdy dobre tchnienie Ducha
pocałuje w czoło
"Sonet przedświąteczny" - Łukasz Rajmund Krawczyński
Nie płacz
w liście – napisał słynny poeta.
Zatem
zero płaczu,
choć
życie znowu kopnęło.
Bóg
zamknął i okno, przytrzaskując gliniane palce…
Tatko
wrócił późno, gdy już zasnąłem
znużony
długim czekaniem.
Od lat
nie cieszy mnie ubieranie choinki,
ale nigdy
nie robiłem tego sam – dziękuję, tato…
Nadal
utrzymujesz, że jesień jest,
a
tymczasem i zima zmyła się zza okna.
Święta
minęły i niepotrzebna już choinka.
Zbieram
melancholię jak śmietankę znad mleka.
Wyrzucę
przez okno choinkę
i
wywędruję przez Paryż na Krym.
Kategoria:
Łukasz Rajmund Krawczyński
Subskrybuj:
Posty (Atom)