27 gru 2012

"TAMBURYN" - Małgorzata Zmarlak






W ciemności sufit
Pozostaje wciąż biały

Ścigają się na nim ślady pochodni
Powracających do domów
Czasami na sygnale przejedzie
Chwilowe wzruszenie

Wtedy najbardziej
Lubię podglądać latarnie
Które okienna szyba mnoży
W chudą armię strażników nocy

Zasadzony przed godziną chmiel
Kiełkuje kwiatem najczystszej radości

Nie jestem śpiąca
Tamburyn nieprzerwanie odmierza
Przypadki
Stare filmy
Głodny plan jutra

Głuche latarnie
Ustawiają w szeregu
Bezdomnych bywalców ulicy
W których wciąż tańczy dzień


"HALLOWEEN" - Małgorzata Zmarlak






-Daj cukierka
 Umorusany chłopczyk w masce
 Ciągnie mnie za rękaw
-Daj
 Za duszę
 Babci

 Babcia w kostiumie biedronki
 Przechadza się po parapecie

 Głodne oczy chłopca
 Jak dwa obole
 Błąkające się po pokoju

"Kraków" - Malgorzata Zmarlak



        


  Agatce, wspominając...

Miasto leniwie opada na mgłę
Jeszcze przed chwilą go nie było

Zaspana karawana dorożek
Czeka na zakochanych i dzieci
Tato na pewno zapłaci
Za pierwszy Kraków w roześmianych oczach

Hejnalista macha do turystów
Górnym C

Kobieta chowa w płaszczu z gołębi
Wczorajszą bułkę
Za kilkanaście okruchów
Odejdzie w ciemną szczelinę ulicy
Rozciąga zatem czas jakby miąższ był świeży
Jeszcze ciepły

Kolorowy tłum
Jak chorągiewki w lunaparku
Łokciami rozpycha się śmiech

- Jeśli raz zgubisz to miasto
Nigdy go nie znajdziesz zapamiętaj-
Słyszę w tramwaju

Zza szyby w galerii
Mrugają kamienie zaklęte w biedronki


"MUCHA" - Małgorzata Zmarla





Wiedział że kiedyś nadejdzie ten dzień
Czas się zwinął jak kłębek włóczki
Który Matka trzymała w koszyku pod łóżkiem

Matka miała szczęście
Umarła młodo
Nawet wspomnienia po niej nie posiwiały

A on właśnie dzisiaj
Przez uchylone Drzwi
Usłyszał że jego ciało powoli odłącza się
Od kroplówki zwanej wolą życia

Nie słyszał nic więcej
Poza haustem fali dobijającej do brzegu

Na dziurawej tratwie pamięci odpływały
Ciepły dźwięk rozkrajanego chleba
Widok z okna na drugim piętrze
Zimne muśnięcie podłogi po przebudzeniu

Od teraz
Wolno mu wymawiać słowo nigdy
I żaden palec nie pogrozi drwiąco
W geście sprzeciwu

Wszystko co widział
To mucha krążąca wokół szpitalnej lampy




Jej zagubienie
Jego pewność
Mijały się po torach źrenic
Jak pociągi  na przeciwległych stacjach

"Alejka" - Małgorzata Zmarlak






Podniósł wzrok znad wyników
Światło południa szeleściło liśćmi na białej ścianie

Nic pani nie jest
Powiedział strzepując z dłoni
Za długie rękawy koszuli

Na to się żyje
Nawet do trzydziestu
Oddechów na minutę

Trzeba tylko jeść
Węglowodany witaminę C
Pić jedynie w wypadku ludzi
Wartych ostatniego kieliszka
Do dna trzewi
I spać
Tuż po tym jak sufit przytrzaśnie powieki
Dobrą pointą
Wiersza o długim terminie przydatności

Proszę też pamiętać o szaliku
Chłodno dzisiaj

I jakoś pójdzie...
Nawet jeśli tylko na spacer
Wąską alejką roztargnienia




14 paź 2012

"nie czas na odwilż" - Sylwia Strugała



nudziło się Bogu i aniołom
nudziło okropnie i wielce
a że dziurawy w niebie dach
więc biało wkoło
a mnie zamarzło serce
a w duszy strach

nie patrz w oczy tak odważnie
nie trzymaj dłoni kruchej
nie mów: "moja..."
bo zmarzniesz
na "kocham" nie nadstawiaj ucha
drżące wargi się boją

tobie śnią się maje
a mnie nie
zdejmij ze mnie usta
szepczesz: przyjdzie wiosna, lód odtaje
stopi śnieg...
stopi, a pod śniegiem pustka

"niebo" - Sylwia Strugała


godziny więdną cicho
skurczone wieki bólu
nieznajome chwile
wstydzą się cierpienia

a ponad światem ciała
jest jeszcze jedno niebo

i tam nas nie ma...