Nowy numer kwartalnika lieracko-artystycznego Szafa

REGULAMIN "KONKURSU NA PIOSENKĘ" OGŁOSZONEGO W ROKU CZESŁAWA MIŁOSZA

Krośnieński Konkurs Literacki - XII edycja

Konkurs im. Szaloma Asza

Regulamin konkursu znajdziesz pod tym linkiem http://www.bibliokutno.pl/?pd=asz

XIX Konkurs Poetycki Wacława Olszewskiego

10 lut 2012

Opinia p. L. Żulińskiego na temat wiersza "Nieczuły sztukmistrz" Igi Reczyńskiej




Męskość polega na tym aby bić kobietę

Zgadzam się z Tobą nadstawiam policzek

Rafał Wojaczek Kobiecość


Pan czeka z narzędziem – jakby z biżuterią –

nad różem policzka; to finalna słodycz,

więc byle rozerwać, byle tylko liznąć

czerwieni, a ciało – zostawić krawcowi.


Pan to szlifierz noży, potwór jednoręki,

który ćwiczy ramię na dziewczęcym biodrze


– wprawnie poleruje swój błyszczący fetysz,

od razu próbując doskonalsze ostrze.


Nie ja tylko balwierz o ręce tak pewnej

jak ręka żonglera; ja jedynie błazen,

okrutny cyrkowiec ze sztucznym uśmiechem,

co samego śmieszy żałosne przebranie,


ale udaje się wciąż ta sama sztuczka:

nad ranem ta pani zamiast nóg ma szczudła.


Opinia:

To jest najlepszy wiersz, jaki w tej partii tekstów przysłała mi Ania Nogaj. Narkotyczny, zatopiony w jakiejś surrealnej atmosferze. Przypomina mi on poetykę zapomnianego Brunona Jasińskiego – u niego były te klimaty. Cóż więcej? Nic. Piątka z plusem. Aha! Motto z Wojaczka proszę tak zapisać, jak ja to tu poprawiłem... I wstawiać prawidłowe myślniki zamiast tzw. łączników (też poprawiłem...).

Opinia p. L. Żulińskiego na temat wiersza Marty Nowickiej "Po prostu"




"Po prostu" - Marta Nowicka

Po prostu
Po północy
I po obietnicy
Mog
ę położyć się na Twoich kolanach
A Ty położysz się wzrokiem na moim brzuchu

„Oczy mam wyżej” powiem
Zmieszasz się
Chociaż wolałabym żebyś zamiast teg
o
Zmieszał mi tequilę rum czy inne martini
Nie wstrząsaj

Poprosisz mnie o rękę
Albo choćby o prawdę
(Afterparty beforeparty
Całe światło na mnie)

Pozwól pokaprysić nie tylko raz w miesiącu
Gdy mam „te” dni
Pogładź po włosach zachwyć się is
tnieniem

Przecież jestem w ten zimowy wieczór
Na T
woich kolanach
Mam bury sweter
I ostre w dotyku słowa

Opinia:

Z czterech wierszy, które przedstawiła Pani Nowicka – ten jest najlepszy. Jest w nim „coś” ładnego, ujmującego. Koniecznie proszę wyrzucić słowo „inne” przed „martini”. Koniecznie proszę mówić do ukochanego z małej litery („ty”).

I to dzielenie wersów niedobre. Powtarzam,: proszę je łączyć w szersze frazy – będzie lepiej!

14 sty 2012

"Bóg pamięta" - Łukasz Rajmund Krawczyński




zmęczony życiem przegrywam w przedbiegach
wyrywam serce z klatki cudzych przeżyć
i skrywam się przed światem
jak oczy w których zgasł ostatni blask rozumu

mój wszechświat zamknięty w dwu dłoniach
jak pisklę wydobyte z gniazda po stracie matki
które dorasta szamocze się
a mimo to nadal nie potrafi się uwolnić

cisza

zrywam się do ucieczki na przetrąconych nogach
w osmolonych skrzydłach furkocze wiatr

przeskakuję nad dniem roztrzaskanym o posadzkę
głuchy jęk-szmer nie kaleczy uszu stóp kolan

cisza rozrasta się
pajęcze macki tworzą sieć
głosu nie dobędę nie uniosę rąk
z ołowiu

jeśli to starość to już chcę umierać
złożę głowę jak kamień na poduszkę dni
samotność jest kreacją strach ją przymierzać

za oknem
grad niszczy ogród
nie zauważyłem
krzew zapłonął

nie wiem dokąd idę
gubię drogę po drodze tracę z oczu cel
zapominam że

to ziarno posiane przed wiekiem
i zawsze o nie ktoś dba
jestem człowiekiem

i wciąż można inaczej

Opinia p. L. Żulińskiego na temat wiersza "chmury w dłoniach" - Beaty Więckiewicz



"chmury w dłoniach" - Beata Więckiewicz


w lekkich barwach behery pokryte
gdy zachłyśniesz się mówić nie sposób
szedł obrzeżem wiechliny przybitej
z głową w chmurach uśmiechem do losu

chłodził nogi krył cień w wołosatem
kaczkom rzucał desery z kamieni
tam gdzie góry zmieniały swą szatę
żegnał wzgórza snuł cicho po ziemi

wpinał iskry w marmurki wetlińskiej
złotych włosów marzenia na stokach
chciał się wdrapać na plecy caryńskiej
zniósł się lekko z czerenin w obłokach

powlekł malarz swój pejzaż złocisty
w kępkach trawy przelewa się woda
mgła osiada w wzniesieniach sen bliski
odpoczynkiem pieśń ulgi do boga

OPINIA:


Jaki piękny wiersz „bieszczadzki”! Perfekcyjnie sylabotoniczny i zrymowany. Gdzieś tu słyszę i Leśmiana, i Harasymowicza – ale nie jako wtórne uzależnienie. Dzisiaj umacnia się zdziwienie wierszem tradycyjnym: czy jeszcze można go uprawiać? A ja się dziwę temu zdziwieniu, bo jeśli wiersz tradycyjny dobry, to jest lepszy od złego wiersza awangardowego. Wszystko można – byle dobrze! Oto właśnie mamy tego przykład!

Opinia p. S. Jurkowskiego na temat wiersza "chmury w dłoniach" - Beaty Więckiewicz



"chmury w dłoniach" - Beata Więckiewicz



w lekkich barwach behery pokryte
gdy zachłyśniesz się mówić nie sposób
szedł obrzeżem wiechliny przybitej
z głową w chmurach uśmiechem do losu

chłodził nogi krył cień w wołosatem
kaczkom rzucał desery z kamieni
tam gdzie góry zmieniały swą szatę
żegnał wzgórza snuł cicho po ziemi

wpinał iskry w marmurki wetlińskiej
złotych włosów marzenia na stokach
chciał się wdrapać na plecy caryńskiej
zniósł się lekko z czerenin w obłokach

powlekł malarz swój pejzaż złocisty
w kępkach trawy przelewa się woda
mgła osiada w wzniesieniach sen bliski
odpoczynkiem pieśń ulgi do boga

OPINIA:

Taki sobie obrazek, dosyć „poczciwy”, nie wiadomo dlaczego napisany. Wiersz nie powinien zostawiać takich wątpliwości. Przesłanie powinno być jasne, pointa dobitna (choć nie dopowiedziana do końca). Brak też linii kompozycyjnej, która przeciwdziała chaosowi. A utwór ten jest właśnie chaotyczny, niepotrzebnie udziwniony.

Stefan Jurkowski

"Jak noc, jak krew" - Łukasz Rajmund Krawczyński




on przyszedł z niedaleka
ona jest tuż zza miedzy
uścisnęli dłonie
przypieczętowali pocałunkiem

było południe
tak mówią
słońce leżało na wznak
ręce łamały się tłumnie
to harmonia rozłupywała głowę o bruk
wydając fałszywe dźwięki

umierać przyszło młodo
zamknięto od środka drzwi
nie nadszedłeś
wciąż nie nadchodzisz
choć chyba dawno nadszedł czas

życie to biegnie to płynie
serce przystaje jak zając pośrodku pól
żołądek wywija oberki w rytm bębna
bum bum rach trach ciach
bum bum rach trach ciach

oczy zamknięte to mało
wrzawa rwie wściekle słuch
harmider
…………………….
bum bum rach trach ciach

on nie jest stąd ona jest tu tylko przejazdem
spotkali się
ona czarna jak noc
on czerwony jak krew

"Jesiony" - Łukasz Rajmund Krawczyński



Przemierzyłem
puste przestrzenie,
ukołysane wiarą w siebie,
zawieszone firankami u otwartego okna,
podrywane przeciągami.
Zaszedłem w nieznane tereny.
Gąszcze przeczesałem jak włosy ręką.
Spotkałem zwierzę, które chciało mnie zjeść.
Klęknąłem w rzepaku,
posypałem głowę jesionem.
Byłem w lesie.

Dopadło mnie gdzieś na zakręcie.
Strach skoczył na kark i przygwoździł.
Uciekłem.

Zastało mnie w zaułku
Zwaliło z nóg. Chwyciło.
Miało mnie. Gwałtownie. Przez chwilę.
Połamane paznokcie krwawo milczą o zemście.